|
Opowieść Symcha Bunam z Przysuchy o żydzie
Izaaku synu Jakuba
mieszkańcu domu przy ulicy Izaaka.
W mieście żydowskim na Kazimierzy żył kiedyś pobożny i bogobojny, ale
biedny żyd o nazwisku reb Jekeles (Izaak syn Jakuba). Chociaż całymi
dniami ciężko się trudził,
aby zapewnić środki utrzymania dla swojej licznej rodziny nigdy nie
przestawał chwalić
Boga i dziękować mu za doznane od niego łaski. Pewnej nocy przyśnił mu
się sen o wielkim
skarbie ukrytym pod pewnym mostem w mieście Pradze w Czechach, skarb
ten przeznaczony
jest tylko i wyłącznie dla niego. Na drugi dzień rano Izaak syn Jakuba
nie zastanawiając
się wiele pożegnał się z żoną i dziećmi i wyruszył w daleką drogę.
Szedł wiele dni i nocy
przekraczając rzeki i przełęcze górskie, okrążając dzikie
puszcze i głębokie jeziora, mijając miasta i wioski. Po długiej
wędrówce ujrzał w końcu wysokie mury i błyszczące
w słońcu wieże miasta Pragi. Wszedł do miasta i zbliżył się do mostu.
Nie wiedział jednak, co ma zrobić gdyż mostu strzegł oddział wojska,
więc Izaak syn Jakuba nie miał odwagi pod nim kopać. Kiedy tak stał pod
mostem i namyślał się co dalej zrobić, podszedł do niego
oficer i zapytał czego tutaj szuka. Izaak syn Jakuba pomyślał że
najlepiej będzie kiedy powie prawdę. Będą mogli wspólnie
odkopać skarb i podzielić się nim po połowie. Przecież
połowa skarbu jest lepsza niż nic. Opowiedział, więc oficerowi
swój sen. Oficer zaczął się śmiać "tylko tacy głupcy jak
polscy żydzi mogą wierzyć w sny" - powiedział. "Mnie od wielu
nocy śni się sen, że w mieście żydowskim pod Krakowem zamieszkałym
przez pewnego
biednego żyda zwanego Izaak syn Jakuba ukryty jest skarb. Czy myślisz,
że jestem tak głupi
żeby udać się do Krakowa i szukać domu tego Izaaka syna Jakuba?
Przecież, co drugi żyd ma na imię Izaak, a co trzeci Jakub. Izaak syn
Jakuba podziękował oficerowi i ruszył w drogę
powrotną. Kiedy wreszcie przybył do swego domu niezwłocznie rozebrał
piec i znalazł skarb.
Był teraz najbogatszym żydem na całym Krakowskim Kazimierzu. Żył
jeszcze przez wiele lat, nigdy nie odmawiając datków na
wspomożenie biedaków czy też inne szlachetne cele. Za część
znalezionych pieniędzy ufundował synagogę, którą po dziś
dzień nazywamy jego imieniem.
Kiedy sąsiedzi zapytali go o źródło jego bogactwa, tak im
odpowiedział:
"Istnieją
takie
rzeczy których szuka się na całym świecie, a znajduje w
swoim własnym domu.
Często jednak
żeby się o tym przekonać trzeba udać się w długą drogę i szukać daleko
od domu".
|